poniedziałek, 26 grudnia 2011

Navidad

Święta to taki cudowny czas. Trzy dni, które właściwie nie różnią się od innym, oprócz tego, że dużo jemy, spędzamy z rodziną czas i dostajemy prezenty pod choinką. Może to właśnie chodzi o przyjście Jezusa na świat, może to wbrew wszystkiemu jest zasługa właśnie tego. To jest istota Świąt, która uświadamia nam, że najważniejsza jest druga osoba, zwłaszcza ta bliska. Wigilia w tym roku wypadła bardzo dobrze. Atmosfera była wesoła i miła. Brakowało mi tylko Marcina, nie było się z kim droczyć, myślę, że ona za nami też tęskni, bo ciągle wydzwaniam i tak samo z resztą było w zeszłym roku, kiedy spędził pierwszy raz Wigilię bez nas. Wczorajszy dzień był bardziej spokojny, bo byliśmy tylko w czwórkę u nas w domu. Dziś natomiast będziemy mieć 11 osób na obiedzie. I przygotowujemy kulinarną niespodziankę! Gęś! Suprise!
Nie chcę mi się myśleć o tym, że to ostatni dzień Bożego Narodzenia i już zaczynam czekać na następne, taki ze mnie dzieciaczek, kocham Święta Bożego Narodzenia!



Aha, moje prezenty się udały, wszystkim naprawdę się bardzo podobały. Dziś jeszcze tylko Marcin i Ania dostaną. Już nie mogę doczekać kupowania i pakowania za rok. Ja to uwielbiam!

Dzisiaj w Betlejem, dzisiaj w Betlejem
Wesoła nowina..

poniedziałek, 19 grudnia 2011

Feliz

Już za pięć dni święta, huhuh. Ja po prostu kocham Boże Narodzenie, Christmas, Navidad,  Weihnachten i Noël. Już czuję zapach choinki, choć jeszcze nie stoi w naszym pokoju, już widzę, czuję i słyszę tą świąteczną, rodzinną atmosferę i już mam na języku smak pysznego jedzonka, już nucę kolędy. Już upiekłam z mamą ciasteczka i pierniczki i już kupiłam prezenty dla rodzinki. Zakupy świąteczne stały się już coroczną tradycja Nadii i moją. Robimy wspólnie wycieczkę po sklepach, galeriach i kiermaszu na rynku w poszukiwaniu upominków. Nie wiem czemu, ale sprawia mi to ogromną radochę. To całe wybieranie, zastanawianie, co komu sprawi przyjemność, potem pakowanie i czekanie aż wszyscy rozpakują moje prezenty. To wszystko jest cudowne i ja to uwielbiam robić! W tym roku, wydaję mi się, kupiłam bardzo fajne i miłe prezenty dla każdego. Dla Mamy ma balsamik do ust o zapachu i smaku imbiru i wanilii (ma strasznie ładny zapach) w ślicznym, uroczym pudełeczku oraz paczkę cukierków z Fabryki Cukierków (mniam). Tacie kupiłam przewodnik kulinarny po kuchni meksykańskiej, bo Tata lubi ostre i wyraziste potrawy i chyba kuchnię meksykańską też. Książka zawiera różne opowiadania o kulturze kraju, fajne przepisy i kolorowe zdjęcia. Dla Marysi mam książkę z obrazami z kotami. Myślę, że jej się spodoba, takiej samej miłośniczce kotów jak i ja. Dla Ani mam ogrzewacz do rąk kształcie serduszka w białe kropeczki- sama chyba sobie takie kupię! Prezent dla Marcina nie jest jeszcze kupiony, a raczej zrobiony, bo dla niego przygotować mam zamiar kalendarz na 2012 rok własnej roboty z różnymi zdjęciami, na przykład na wrzesień będzie zdjęcie z ślubu Marcina z Anią, bo w tym miesiącu się właśnie pobrali. Myślę, że to będzie super! Jak tylko się postaram i wszystko będzie, tak jak to sobie wyobrażam to będzie naprawdę wspaniały prezent, ja przynajmniej bym się z takowego bardzo ucieszyła! Dla Bunii mam takie fajne mydło, ładnie opakowane o zapachu trawy cytrynowej, Bunia bardzo lubi ten zapach, a dla Dzadzia, ponieważ bardzo to lubi, woskową świeczkę- gwiazdę. No i to wszystko, ale jestem naprawdę bardzo zadowolona z prezentów. Są już wszystkie ładnie spakowane i czekają na Wigilię, na którą i ja niecierpliwie czekam!


Święta, święta, święta..

niedziela, 11 grudnia 2011

Christmas is coming

Już grudzień, zaraz przyjdą święta, zaraz przyjdą święta! I będzie miła rodzinna atmosfera, Wigilia, kolędy, choinka, prezenty, pyszne żarełko i wiele innym cudownych rzeczy. Jakże się cieszę, tararam. No i będzie przede wszystkim wolne, 10 wspaniałych, wolnych dni! Ta perspektywa tak mnie cieszy! Ale do tego czasu, trzeba jeszcze przetrzymać dwa tygodnie w szkole, jutrzejszą historię i pewnie milion kartkówek z hiszpańskiego, damy radę :)
Tak ogólnie trzeba coś zacząć zrobić z życiem, nie marnować cennego czasu, niestety ja robię to nagminnie i to wymaga natychmiastowej zmiany. Jednak przy mojej silnej woli, lenistwie staje się to zadaniem wręcz niewykonalnym. Tak było zawsze dotąd. Czy teraz będzie inaczej? No nie wiem, ale dobre chęci na początek się liczę : )

Pewne sprawy mają się skomplikowanie, ale nie będę się na ten temat rozwodzić, bo czeka na mnie z 10 kartek historii, więc hasta la vista.

środa, 23 listopada 2011

31 dni do...

Szkoła, dom, szkoła, dom, szkoła, dom- tak mi mija czas. Ale myślę, sobie, że już niedługo Święta i będzie choinka, będzie rodzinka, będę prezenty i ta niezwykła, wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju atmosfera świąteczna. Nigdy nie przestanę kochać tych Świąt, nawet jeśli to będę 44, 59 albo 88 z moim życiu. Na Rynku już przygotowane miejsce na targi, wszędzie mikołaje i inne świąteczne gadżety. 

Aaaach, nie mogę się doczekać! 

wtorek, 8 listopada 2011

serce pojemne niczym przedwojenna wanna

Jestem cholernym leniem! W dodatku nie znam żadnego sposobu, żeby się z tego lenia wyleczyć, pozbyć się go wreszcie. Precz leniu! Nie słucha mnie.
Ciągle ponoszę konsekwencję tej mojej okropnej wady, ale nawet to nic nie daję.
Lecz trzeba coś z tym zrobić, nie chcę, żeby się tą wiecznie za mną ciągnęło.


Za mną bardzo miły weekend. Kazimierz z Nadią i Karolą oraz bardzo udane nabo. Coś, co zobaczyłam w czasie nabo dało mi wiele do myślenia. Przede wszystkim to, że moje życie jest naprawdę spoko w porównaniu z innymi. Nie mam żadnych wielkich problemów, wielkich dramatów i powinnam to jak najbardziej docenić. Poza tym otacza mnie wiele ludzi, których kocham, lubię i którzy to kochają i lubią mnie. Dobrze jest mieć tego świadomość.


W czwartek wyjeżdżam do Poronina, w góry. Kocham góry i bardzo się cieszę, że oderwę się na cztery dni od rzeczywistości, szkoły i miasta. Już sie nie mogę doczekać! Moja rzeczywistość to teraz przede wszystkim szkoła i hiszpański, który towarzyszy mi każdego dnia, osiemnaście godzin w szkole i jeszcze dodatkowe popołudniami. Ale nie narzekam, hiszpański mi się naprawdę podoba i cieszę się, że się go uczę i to jeszcze w taki sposób, który gwarantuje mi znajomość tegoż języka na bardzo wysokim poziomie po czterech latach, jeśli się do nauki przyłożę. Poza tym mam bardzo fajne cztery nauczycielki od hiszpańskiego! W liceum poznałam parę miłych osób, z którymi mam dobry kontakt, więc naprawdę nie narzekam! Bałam się, że nie odnajdę się w nowej szkole i klasie, a jednak nie było to aż tak trudne. Wszystko jest okej.


W czwartek w góry!Jeeeest!

poniedziałek, 31 października 2011

Zimowe sentymenty




Długie, zimowe wieczory przed nami. Czas przygotować grubą czapkę, rękawiczki i szalik. Czas wypatrywać pierwszego śniegu i jak już spadnie go odpowiednia ilość- ulepić wreszcie porządnego bałwana jak się patrzy! Później będzie grudzień i przyjdą święta Bożego Narodzenia. Takie miłe dni z kolędami, rodziną i prezentami. 




 Czas przygotować stosik książek do czytania w długie wieczory, wyjąć z szafy gruby koc i kupić 
 kilogramy mandarynek! Oj, no zima wcale przecież nie musi być taka zła. Sanki, łyżwy, narty, śnieżkowe bitwy. Wszystko takie miłe. A ja jestem taka sentymentalna! 

czwartek, 27 października 2011

październikowe przesilenie

Jestem zdania, że przydałaby się jednak przerwa jesienne. Po prostu jeden chociażby tydzień wolnego byłby dla mnie zbawieniem!

Ale jest miło, tylko tak zimnooo się już robi. Brrr

niedziela, 23 października 2011

Kasia Nosowska

Wczoraj już czwarty raz spotkałam, zobaczyłam Kasię Nosowską! Dotąd były to zawsze koncerty Hey, teraz zaś był to jej solowy występ w ramach trasy, promującej jej kolejną płytę "8".


Było cudownie, wspaniale, niepowtarzalnie, magicznie! Dla takich chwil warto żyć. Kasia to Artystka, przez duże A. Jest genialna, taka utalentowana, inteligenta, a przy tym niezwykle skromna, sympatyczna i taka zwyczajna. Kocham ją całym sercem, to mój wzór, moja idolka, moje guru. Kiedyś to ją będę wspominać jako gwiazdę swej młodości, muzyczną miłość- właściwie nie tylko młodości, myślę, ze nawet całego życia.
Wspaniała kobieta, czekam, czekam z niecierpliwością na kolejny koncert <3


Kocham Cię, Kasiu. Dziękuję za już czwarty i jak zawsze świetny występ. Podziwiam Cię. Fajnie, że jesteś, że robisz taką genialną muzykę, piszesz takie dosadne, takie niebanalne i piękne teksty. I dajesz mi tyle emocji.


Koncert Nosowskiej/ Hey = KATHARSIS

sobota, 15 października 2011

jesiennie, melancholijnie, marzycielsko...

Jesień pełną parą. Drzewa coraz bardziej gołe, kolorowo za to pod stopami. Ptaki coraz mniej słychać. Coraz zimnej i zimniej. Coraz ciemniej rano, coraz ciemnej wieczorem. Coraz rzadziej słońce nas odwiedza, coraz częstszym gościem są chmury. Coraz zimnieeej. I tak sobie żyjemy w tym Krakowie, czekamy na śnieg pierwszy, który doda jeszcze więcej uroku naszemu, staremu miastu. Wstajemy rano, idziemy do szkoły, pracy. Tak sobie żyjemy. Szkoła, dom, szkoła, dom. Nie jest źle, choć liceum daje się we znaki coraz bardziej, a lenistwo nie daje za wygraną i to się robi stresujące, ale ja się wezmę w garść, w końcu kiedyś trzeba. Czas mi mija więc na nauce, hiszpańskim i podziwianiu pięknego G. Hiszpana, który jest moim przyszłym mężem. Tak, ja już zaplanowałam naszą przyszłość. Wiem, że jestem dziwna, ale w takim razie dziwne jest pół świata. Tak sobie żyję i czekam na śnieg, na Gwiazdkę też, znam coraz więcej słów, zwrotów i zasad gramatycznych z hiszpańskiego. Myślę sobie o przyszłości i choć kompletnie nie wiem, co w niej będzie to staram się odważnie w nią patrzeć, nie bać się i myśleć "zawsze i wszędzie damy radę". I tak będzie! : )

sobota, 8 października 2011

de mi viajes II



Norwegia



Norweskie fiordy.


Miasteczko Bergen... 

..i sama północ Norwegii.

Szwajcaria


Zurich.

  
Górskie krajobrazy i urocze, alpejskie miasteczka.






sobota, 1 października 2011

czwartek, 15 września 2011

fuck and smile


Coraz bliżej jesień, normalnie czuć ją w powietrzu. Jak sobie myślę o tym chłodzie, ciemności rano i popołudniu, szarości i tym wszystkim to aż mnie ciarki przechodzą- wieczne lato byłoby spełnieniem marzeń.

Ale co tam, cieszmy się ostatkami lata i polską, złotą jesienią póki można! Najbliższe dni, tygodnie zapowiadają się w sumie bardzo miło (no, pomijając to, że w szkole słyszy się o kolejnych i kolejnych kartkówkach). Ale niedługo już oglądanie filmu z warsztatów, wielkie gotowanie z R. i B, premierowe odcinki Glee i Chirurgów, wycieczka integracyjna. To będzie fajna jesień, yes yes yes : ))

środa, 7 września 2011

VI LO

Z dnia na dzień coraz bardziej lubię swoją nową szkołę. Tak się jej bałam, słyszałam pogłoski, że to okropnie "lanserska" szkoła. Owszem, długo w niej nie jestem, bo tylko 4 dni, ale do tej pory nie spotkałam ani z żadnym chamstwem, ani tępieniem pierwszoklasistów, a jeśli chodzi o "lanserów" to może i widziałam parę tak odstrzelonych dziewczyn jakby były na imprezie, a nie w szkole, ale tak naprawdę w czym mi one przeszkadzają? 


Mam bardzo fajne i sympatyczne nauczycielki od hiszpańskiego, śmiesznego wychowawcę, ciekawego księdza i całkiem w porządku kobiety od polskiego i matematyki. Państwo profesorowie- nie mogę się przyzwyczaić. Naprawdę jestem zadowolona. 


Klasa też jest w porządku. 39 osób trudno jest ogarnąć, ale z czasem może uda mi się poznać każdego choć troszkę lepiej. Grunt, że kojarzę już wszystkich po imionach i nazwiskach. W każdym razie ludzie wydają się sympatyczni, serio.

Oby tak dalej, oby nic nie zmąciło mojego dobrego obrazu VI. Fajnie jest i jestem pozytywnie nastawiona!

niedziela, 4 września 2011

motywacja

Przede wszystkim szkoła, czyli intensywna nauka hiszpańskiego itd., potem robienie kartek do sprzedania, prowadzenia facebook'owej strony Taty, czytanie, czytanie, zbieranie pieniędzy na aparat fotograficzny, integrowanie się z nową klasą, staranie się być bardziej i bardziej obowiązkową, pracowitą, uporządkowaną, pracowanie nad charakterem i wiarą, spędzanie weekendów i wolnych chwil w fajny i pożyteczny sposób, nauka szycia i znalezienie może jakiś zajęć dodatkowych, rozwijanie gry na pianinie- to są moje jakże liczne plany na jesień. Jesień ta ma być nienudna, intensywna, pracowita, pozytywna. Tego oczekuję, przede wszystkim od siebie, bo to ode mnie w głównej mierze zależy. Wszystko to trza zrealizować. Jak nie wszystko, to resztę później. Nie chcę spędzać tyle czasu przed kompem, chcę robić dużo dla siebie, dla innych. Rozwijać się itd! Ile razy to już mówiłam, ile razy planowałam? Nie zliczy się tego na palcach wszystkich moich kończyn. 
Ale mam motywację, będę się jej kurczowo trzymać. Nie dam jej uciec, ulotnić się, zniknąć. Ona będzie ze mną, w końcu żyję się tylko raz.



Dziś pierwsza rocznica ślubu mojego brata i Ani : )

piątek, 2 września 2011

de mis viajes

Bardzo chcę podróżować. Co chwilę do mojej bardzo długiej listy miejsc, które chciałabym poznać, dochodzą kolejne i kolejne... Wierzę, że kiedyś wszystkie je lub przynajmniej dużą część odwiedzę... : )

Hiszpania

Piękne, hiszpańskie wybrzeże.

                                                               Urocze uliczki w Barcelonie

Sevilla.

Paryż

Wieża Eiffla.

Sekwana.


Greckie wyspy

Te widoki...

Cudo!

... i moje ukochane, białe domki.

Marzenia, marzenia...
do spełnienia.


A liceum jest spoko na razie! 


środa, 31 sierpnia 2011

Rainbow

Będzie dobrze! Będzie dobrze! Damy radę!
 Będzie dobrze! Będzie dobrze! Damy radę!

Miło usłyszeć takie słowa, oj dzięki Ci!


Ostatni dzień? Cholera jasna, ja się nie zgadzam. Jutro jest przecie 32 sierpnia,
pojutrze 33, a popojutrze 34!

wtorek, 30 sierpnia 2011

I'm afraid

Już tylko jeden dzień! JEDEN DZIEŃ! Boję się strasznie- z minuty na minutę coraz bardziej. Może to nienormalne? Tylko "niewyluzowani" już tak mają, jak to określiła niektórych ludzi, koleżanka z nowej klasy, której już nie lubię : )  To jednak jest aż 38 osób i nie wierzę, że wśród tych aż 38 osobach nie znajdzie się ani jedna, z którą znajdę wspólny język. Już chcę ją poznać : ) No więc, stresuję się okropnie- nie da się ukryć. Chciałabym mieć to już za sobą!


Tymczasem wybieram zdjęcia do wywołania. Dużo ich jest, tyle wspomnień! Ale warto mieć te uchwycone chwile na papierze, z tym w komputerze zawsze może się coś stać, poza tym to nie to samo. Wkrótce idziemy z Nadią do punktu : )


Wczoraj byłam w kinie na "O północy w Paryżu" Allena. Uroczy film! Ciekawa koncepcja, magiczny, pozytywny. Bardzo mi się podobał, w szczególności zdjęcia z Paryża i muzyka. Po tym filmie dopisuję Paryż i Francję do listy miejsc, które KONIECZNIE muszę odwiedzić, zobaczyć, zwiedzić. Kiedyś tam...





Gdzieś w okolicy 1 kwietnia zostanę ciocią! :):):):)

niedziela, 28 sierpnia 2011

last days of holiday

Wampir w trakcie mycia się : )

Zostały właściwie tylko trzy dni wakacji, które zleciały jak bicza trzasnął. Wypadało by je jakoś miło 
wykorzystać. Jak, to jeszcze nie wiem. Wyjdzie w praniu. Następnie przyjdzie czas na 297 dni szkoły (tak, dokładnie tyle i aż tyle!). Jak ja to przetrwam?


Dlatego trzeba by zrobić coś fajnego w te ostatnie dni wakacji!

Idę ratować koty. : >

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

bo to będzie, co to będzie ?

Szczerze, boję się liceum jak cholera i więcej...
Wakacje zleciały szybko, już prawie koniec, a dopiero zaczęło się lato,
no a ja w ogóle jakoś nie mogę się nastawić na to, że nowa szkoła i nowe wszystko
tak jakoś niby mi to zwisa, ale jak poważnie o tym myślę to jakoś dziwnie, dziwnie

Ostatnio mi się śniło, że jestem już w szkole. Tylko, że szkoła w śnie nie wyglądała tak
jak szkoła w rzeczywistości. Później była wielka, szkolna dyskoteka na plaży, tylko, że tam wcale
nie było ludzi z liceum, tylko ludzie z gimnazjum.


Więc pozostało jedyne 10 dni i znowu się zacznie, tylko w jeszcze gorszym wydaniu, ten cholerny, szkolny zapieprz. Oby ludzie byli fajnie! OBY OBY OBY! : )))))








sobota, 30 lipca 2011

the journey

Jutro wyjeżdżam. Najpierw będziemy w Czaplinie Małym, czyli w jakiejś wsi nad morzem, w zachodnio-pomorskim. Ostatnio byłam nad morzem trzy lata temu, więc już nie mogę doczekać się leżenia na plaży, moczenia w lodowatych wodach Bałtyku i czytania jakiejś fajnej książki. Raj na ziemi? Tak czy siak, mam nadzieję, że będzie miło. Następnie na jeden dzień skoczymy do Berlina, a później zaś podróż w ciemno wzdłuż zachodniej granicy Polski. Nie mamy zarezerwowanych żadnych noclegów i ani żadnych konkretnych planów. Na razie.

W każdym razie MA BYĆ FAJNIE. 
Ten rok będzie ciężki, tak mi się wydaję, więc teraz chcę miło spędzić czas!



Mam tyle marzeń, tak mało się spełnia...

No to, na północ!

piątek, 29 lipca 2011

piękne są tylko chwile

Czas leci jak szalony, oczywiście, kiedy są wakacje. Już połowa za nami. Na razie ta połowa.. no cóż, niezbyt fascynująca i tak dalej. No oprócz Dębowca, rzecz jasna, bo to był wspaniały czas. Niestety- było, minęło. Ale wróci. Za rok. No a późniejsze dni lipca takie sobie, nijakie, za rok nawet nie będę pamiętać, co wtedy robiłam.
 ***
A dziś było tak ładnie i Kraków jeszcze ładniejszy był niż zwykle. Zwłaszcza nad Wisłą, na Kazimierzu. To będą w sumie teraz 'moje' okolice. Już się boję.
***
W niedzielę jadę sobie siną dal, w Polskę. Tak jest fajnie.
 ***
No i to by było na tyle. Życie wróciło do normy, a ja nie lubię normy.

W życiu piękne są tylko chwile.
ile w tym prawdy!

piątek, 6 maja 2011

porque el mundo es bello

Postanowiłam uczyć się hiszpańskiego. Przeczytałam dziś, że razem z włoskim jest to jeden z łatwiejszych języków, który można teoretycznie poznawać samemu. Czemu więc nie? Nie wiem jak to jest praktyce i nie wiem ile potrwa mój zapał. Może jednak tym razem nie minie tak szybko ja wiele innych moich ciekawych pomysłów. Więc uczę się! Ha! Umiem już kilka słów, miesiące, pory roku i parę podstawowych zwrotów. Kot to gato, pies pierro, ksiażka libro, a słońce sol! Teraz mamy mayo, później będzie juni i juli. No a jak pojadę do gorącej, pięknej Hiszpanii to powiem: Hola, mi nombre es Julia. Yo vengo de Polonia. Yo vivo en Cracovia. 

Huhu! Więc mogę jechać do Hiszpanii już dziś! Espaniola! Si! Si! Si! 

Zaczynam powoli myśleć, że mam jakieś zaburzenia psychiczne... Lecz tylko wariaci są normalni, nie?!

środa, 13 kwietnia 2011

szlak by to wszystko

Mam wszystkiego dość. Dość, dość, dość! Wszystko jest do bani! Mam gdzieś to wszystko.
Ja pierdolę. Jestem tępym dzieckiem bez nadziei na przyszłość. Wiem, że ludzie mają większe problemy a ja się przejmuję pieprzonym egzaminami, ale co? Tak bardzo mi zależy na tym, żeby trafić do fajnej szkoły i nie zmarnować kolejnych trzech lat i na tym, żeby nie zawieść się po raz następny i jeszcze bardziej zwątpić w swe możliwości.

sobota, 9 kwietnia 2011

...


Umiem wszystko psuć.
Nie umiem niczego naprawić.

W ogóle... szkoda gadać.

plany te i owe

VI LO zwiedzone. Jestem pod wrażeniem. Podoba mi się ta szkoła bardzo. Nie dość, że jest wiele fajnych profili, które bardzo mi odpowiadają (zwłaszcza hiszpańska) to jeszcze ludzie wydają się fajni. Jestem zadowolona. Teraz tylko pozostaje się starać, starać, starać! Bardzo, bardzo chcę się tam dostać. Najlepiej z Nadią i dziewczynami. Mam nadzieję, że się uda. Proszę Cię, Boże.

VIII LO też zwiedzone. W tym przypadku mi się nie podobało. To znaczy szkoła na pewno jest dobra, ale nie dla mnie. Praktycznie same ścisłe klasy, więc ja 'dziękuję'. Może to też dlatego, że jestem pod zbyt wielkim urokiem VI. Może, może.

Dziś jakoś nie mogę się wyluzować. Chcę mieć to wszystko już za sobą. Chcę mieć już pewność. Chcę mieć wakacje! 

piątek, 8 kwietnia 2011

tuż tuż

Jutro dni otwarte w 6 LO i 8 LO. Ciekawe, czy ja w którejś z tych szkół będę się uczyć? Czy w którejś w tych szkół spędzę te kolejne lata? Mam już dość gimnazjum, cieszę się, że zmieniam wreszcie szkołę. Ale boję się. Też się bardzo boję- czy będę mieć fajną klasę? Czy będę mieć porządnych nauczycieli? W końcu to cąłe trzy/cztery lata przez, które połowę każdego dnia spędzasz w szkole. Dlatego mam nadzieję, że będę mieć szczęście. OBY.
***

No właśnie, egzaminy... Boję się!!! Mogłam się wcześniej zacząć przygotowywać, ale moim zwyczajem odłożyłam to jak zwykle na ostatni moment, jak zwykle tego żałuję, co nie zmienia faktu, że następnym razem zrobię tak samo. Żaal!

Mam nadzieję, że dam radę. W końcu jak wszyscy mówią: trzeba się skupić, przypomnieć i napisać.

 Ale za to.. za to później będzie kamień z serca!

środa, 16 marca 2011

pojedyncze chwile

Ostatnio wszystko wychodzi. To nie ważne, że chodzi o małe rzeczy. To się liczy tak samo ..

 i po raz kolejny przekonuję się że

 w życiu najpiękniejsze są chwile. pojedyncze chwile

jest powiedzmy, ze dobrze
to tylko ja wciąż za dużo wymagam

wtorek, 22 lutego 2011

daj się oszukać

To nie było to. I wszystko jasne.

Enter, RMF FM-m-m-m-m-m, Kajak. Czyli inteligentne rozmowy na historii. I jakże filozoficzne dyskusje na matematyce.

Mam dobry humor, co nie zmienia faktu, że chcę  wakacje! Chcę się pluskać w jeziorku, 
wystawić tyłek na wszystkich, wziąć w rękę w książkę, odpłynąć, powrócić, biegać nago po ulicy. Jeść poziomki z krzaczka, głaskać koty, leżeć w trawie, zrywać stokrotki, patrzeć w słońce dopóki nie stracę wzroku, zapomnieć co to zegarek. Trzecią klasę gimnazjum i cholerne egzaminy mieć już za sobą.

Czasu jednak nie oszukam, niestety. Trzeba to wszystko przyjąć na klatę i dotrzymać do tych, cudownych dwóch miesięcy. I mieć wszystko głęboko, bardzo głęboko w czterech literach!

sobota, 12 lutego 2011

nocny pociąg do snu, nocny pociąg do marzeń

To był miły dzień. Jakiś taki napawający optymizmem. Nie wiem nawet czemu. Był zwyczajny. Zwyczajne odwiedziny babci. Zwyczajna wycieczka pttk. Zwyczajny obiad w rodzinnym gronie. Zwyczajne pisanie pracy. Zwyczajne siedzenie na kompie. Zwyczajna sobota.

Jednak. Szczęśliwa jestem. Tak po prostu. Jeszcze tylko trochę więcej wiary i optymizmu.

piątek, 11 lutego 2011

gdzieś w środku

Gdzieś w środku coś mi mówi, że marnuję swój czas. Skończyłam dziś pewną książkę, nieważne jaką... W każdym razie poruszała ona wiele naprawdę istotnych kwestii, dotyczących życia. I tak sobie teraz myślę, że nie wiadomo ile Bóg przeznaczył dla mnie lat. Ja wszystko odkładam na później. Kiedyś będę robić to i to. I tak jest często i to jest zła postawa... trzeba korzystać, póki się może. Wykorzystywać każdą minutę, każdą sekundę. Niestety, nie ukrywam, że pewnie więcej dni dotychczas zmarnowałam. I to trzeba zmienić : ) Nie wiem jeszcze jak, ale...

a ja nie chciałabym tak, po prostu po prostu przeminąć

Pierwszy tydzień ferii był do bani. Dziesięć dni chorowania w domu to zdecydowanie za dużo. Ale drugi był milion razy lepszy. Wyjazd do Poronina z family był bardzo udany. Narty, łyżwy, wycieczki. Uwielbiam to, powiem. A góry... góry chyba bardziej kocham niż morze. Nie wiem, co się na to składa. Ale w górach po prostu czuję się szczęśliwa. Nie wiem, nie umiem tego opisać, bo nie jestem pisarką. Więc w trzech słowach... góry the best!

Ferie zbliżają się końcowi. Niestety. Perspektywa pójścia do szkoły, tej wielkiej szkoły wcale mi się nie podoba. Takie życie. Pewnie jako stara babcia będę wspominać szkolne czasy ze wzruszeniem. Trzeba przyznać, że bez niej byłoby nudno. 

Ciao, idę pisać lub próbować pisać pracę.

wtorek, 25 stycznia 2011

moje łzy obróciłeś w śmiech

I już po Zimowym Zjeździ na który tak czekałam. I nie rozczarowałam się. Było wspaniele. Wspaniali ludzie, wspaniałe chwile, wspaniałe uwielbienia. Wspaniay Bóg. Dużo śmiechu, dużo zabawy, ale też dużo przemyśleń. Mało snu, mało jedzenia i mało wygód. Ale czego się nie robi ? To urok takich wyjazdów :) Ten czas naprawdę dużo mi dał i bardzo umocnił. Cieszę się, że pojechałam. Za rok też będę. Protestanic, zielonoświątkowcy czy jakich tak się zowie to nie sekta wcale, normalny kościół, który wierzy w tego samego Boga, a różni się od nas tylko pod względem spowiedzi, kultu matki Boskiej oraz stanu cywilnego pastorów.


Teraz już powrót do rzeczywistości. Spadł śnieg znowu. Dziś występ chóru w hospicjum.Choć wszyscy się nim zachwycali to mi się wydaję, że tak dobrze to nie było. Te dzieciaki w ogóle nie uważają i fałszują non stop. Ja tam jakoś utalentowana nie jestem i słuchu też nie mam nadzywczajnego, ale jeśli już nie do końca pamiętam melodię to przynajmniej się skupiam. No ale.. może będzie lepiej.
No i zastanawiałam się na zostaniem wolontariuszką w takim hospicjum, ale jednak trochę się boję, a moja mama powiedziała, że jestem za młoda, więc nie wiem... jeszcze się zastanowię.

środa, 19 stycznia 2011

do Gdańska

Dziś, godz.20.10, dworzec Płaszów. Kierunek -> Gdańsk

Mam nadzieje, że to będzie miły weekend. Mam zamiar go dobrze spędzić, czołem.
Zatem idę pakować się dalej. 
Baju <3
 

piątek, 14 stycznia 2011

jestem szczęściarą bo

...bo mam wspaniałą rodzinę, która mnie kocha i dom, w którym czuję się bezpiecznie.
...bo mam cudowną przyjaciółkę, na którą mogę zawsze liczyć.
...bo znam wiele fajnych osób.
...bo nie jestem głodna, mam dach nad głową i mam się w co ubrać.
...bo urodziłam się w Polsce, a nie w kraju typu Afganistan czy Korea Południowa.
...bo mam dwa a jeszcze niedawno trzy kochane kociaczki.
...bo jestem zdrowa.
...bo mogę się uczyć.
...bo już niedługo skończę to cholerne gimnazjum.
...bo mam może tak jakieś talenciki.
...bo na świecie jest mnóstwo książek, które mogę przeczytać.
...bo mieszkam w pięknym mieście w Krakowie.
...bo marzę o tym, żeby podróżować i będę
...bo marzę o kochającym mężu i trójce wspaniałych dzieci i będę je mieć.
...bo w ogóle marzę.
...bo mogę spełniać swoje marzenia.
...bo kiedyś miałam psa Tinę, najwierniejszego i najbardziej przyjaznego psa pod słońcem.
...bo jest coś takiego jak ciucholandy.
...bo istniej zespół Hey i gdzieś żyje Kaśka Nosowska, która w wielu sprawach jest dla mnie autorytetem.
...bo nie żyję w kraju, gdzie jest wojna albo jakaś zła władza.
...bo Polska jest piękna.
...bo co roku w wakacje gdzieś wyjeżdżam.
...bo mam własny pokój, w którym się mogę schować przed światem.
...bo mogę sobie popłakać, jeśli potrzebuję.
...bo uczę się angielskiego.
...bo mam w domu pianino.
...bo umiem czasem nawet napisać fajne opowiadanie.

Jeszcze tych 'bo' jest dużo, bardzo dużo, ale idę grać w Scrabble. Ale jeszcze jedno BO.

BO BÓG MNIE KOCHA I DZIĘKI TEMU MAM TE WSZYSTKIE BO !

środa, 12 stycznia 2011

trochę dystansu, proszę

Strasznie, ale to strasznie wkurzają mnie ludzie, którzy wstrącają się w nie swoje sprawy, pouczają wszystkich wkoło, którzy nie mają pojęcia, ale i tak wiedzą najlepiej. Tacy, którzy są w stosunku do siebie bezkrytyczni i im się wydaję, że są najmądzrzejsci. Którzy nie wysłuchają zdania innych... mają zero dystansu do siebie i różnych spraw. No po poprstu nie wiem, co jeszcze napisać, bo brakuje mi w tym momencie słów ! I zielonświątkowcy to nie sekta, tylko normalni ludzie, którzy wierzą w tego samego BOGA, co my!

Weź się zakmnij i lepiej spójrz na siebie.

No! Już się uspokoiłam, przeczytałam wywiad z Nosowską w Wysokich Obcasach i już mi lepiej.

poniedziałek, 10 stycznia 2011

jak gdyby nigdy nic nie było

Życie jest dziwne. Coś się kończy, coś się zaczyna. Kiedyś z Anką sie trzymałyśmy, teraz pomijając te wspomnienia z nią związane właściwie jest to obca osoba. I cieszę się, że już wszystko jest wyjaśnione i nie jesteśmy uwiązane, ale jednak ta rozmowa nie była dla mnie miła. To przykre, że tak teraz rozmawiamy ze sobą. Chociaż w szkole ani słowa na ten temat. No ale, mam nadzieję, że parę lat pogadamy jak stare, dobre kumpele.


Nie mogę się doczekać Zimowego Zjazdu w Gdańsku :) Czuję, że to będzie świetny wyjazd, wspaniały czas. Zatem byle do 19!

No i przeżyłam dzisiejszy dzień, który zapowiadał się ciężko bardzo :)

piątek, 7 stycznia 2011

Przyjaciel

Heuheuheu! Jestem tu z tego samego powodu jak i ty na moim blogu. Zapomniałaś się wylogować bejbe!
Kilka miłych słów dla osoby, która na nie zasługuje.
Po pierwsze, nie żałuję ani jednej sekundy, którą z Tobą spędziłam od 1 września 2008 roku. Żadnej sprzeczki, żadnego płaczu, żadnych sekretów i głupawek. Jestem człowiekiem w pełni szczęśliwym i w pełni dumnym, że miałam okazję właśnie Ciebie poznać, że Bóg dał mi szansę Ciebie poznać. Każdego dnia mu za Ciebie dziękuję, bo wiem, że każda inna przyjaciółka nie byłaby taka jak Ty. Jedyna w swoim rodzaju. Wrażliwa, nieśmiała i dobroduszna. I może sobie nie zdajesz z tego sprawy, ale masz na mnie wielki wpływ. Czuję, że przy Tobie staję się kimś lepszym, czuję że mnie w jakiś sposób ograniczasz. Ale w taki pozytywny, wręcz użyłabym przysłowia 'krótko trzymasz mnie na smyczy' ale mi nie pasuje. Chodzi mi o to, że zmądrzałam i na prawdę chyba wychodzę na ludzi. Chyba zawsze potrzebowałam takiej osoby, która jest rozsądniejsza ode mnie i bardziej normalna, ale bez przesady. Bo ja wiem, co w tobie siedzi mały szkrabie! <3
Po drugie nie przejmuj się światem! Ja wiem wiem, łatwo się mówi, ALE pomyśl o tych, których kochasz o tych którzy Ciebie kochają, pomyśl o tym, że mogłabyś być chora na raka, bądź inne paskudztwo i Twoje życie byłoby dużo gorsze. CARPE DIEM! I pamiętaj jesteś piękna! wspaniała! najlepsza na świecie!


Posłuchaj sobie tego http://www.youtube.com/watch?v=I9X3IymqWnU&feature=related
No piosenka cała o nas! Szczególnie :
Na kłótnie masz zawsze chęć, lubisz złość 
I tak jak ja nie ustąpisz o włos. 
Lecz gdyby nas ślepy los skrzywdzić chciał, 
Będziesz przy nie stał. 

czwartek, 6 stycznia 2011

aż chcę się żyć

Byłam dziś na długim spacerze w pięknym miejscu. Było tak ślicznie, serio. Słoneczko mocno świeciło, ale  było trochę przydymione, co dawało jeszcze lepszy efekt. Promienie odbijała się od śniegu, którym pokryte były wysokie trawy. Rzeka była oblodzona. No po prostu aż chcę się żyć.
I hm, zrobiłam już pare razeczy do szkoły, to się chwali.

I was dreaming of the past.
And my heart was beating fast,
I began to lose control,
I began to lose control,

I didn't mean to hurt you,
I'm sorry that I mad you cry,
I didn't want to hurt you,
I'm just a jealous guy,

I was feeling insecure,
You night not love me any more,



środa, 5 stycznia 2011

chwila ta trwa

Jestem tak cholernie pozytywnie nastawiona, że aż nie mam słów. Bywają różne chwile, bywają przykre chwile, gorsze dni, kiepskie nastroje, ale życie nie jest złe, nie jest do kitu. Jak się chcę, to można je dobrze wykorzystać. Tego muszę się nauczyć. Muszę też nauczyć się uczyć się dużo, bo koniecznie chcę się dostać do klasy hiszpańskiej w 6 L.O. 6 L.O to cel, który stawiam na najbliższe sześć miesięcy. W ogóle mam parę nowych postanowień na ten rok 2011, ale gdzieś je już zapisałam tutaj nie potrzeba.
Wynurzamy się z ciemności, dobra pieprzę. Nie dane jest mi być filozofem. Czasem powiem coś takiego filozoficznego, ale to rzadko. W każdym razie oby mój nastrój szybko nie minął ! Bo jestem zamiarem Bożym i nie urodziłam się przypadkowo.

Świat jest trochę szary. Więc albo niech nastanie wiosna albo niech spadnie nowy śnieg. Z reguły wiem, że aura ma na mój nastrój dość duży wpływ.

I co jeszcze ? Szkoda jednak, że jest na tym świecie tak dużo płytkich ludzi albo takich, którzy się tak zachowują, żeby być "FAJNYM" . No cóż, też nie jest idealna, ale pokazywanie gołego tyłka lub gadanie o tańczącym ptaku na facebook'u jest według mnie trochę żenujące i nie wiem co ma na celu- jak chcecie możecie to załatwiać na gg, a nie chwalić publicznie, jacy to mamy jesteśmy zajebiści, hihi hehe.

No tak to by było na tyle. Dziękuje za uwagę lub nieuwagę. Idę robić zadanie z chemii, bo w tym roku się UCZĘ !