poniedziałek, 20 lutego 2012

perspektywa miłych dni

Jutro wybywam daleko stąd, daleko od pięknego Krakowa, któremu odwilż, topiący się śnieg i brud na ulicach odbiera ciut uroku. Dlatego cieszę się z wyjazdu, chcę wykorzystać tych parę dni jak najfajniej się da. W planach: narty, łyżwy, zakopiański teatr, spacery w górskich dolinkach, książki, filmy itd. Pozostał jeden tydzień ferii i nie mam zamiaru przez ten czas ani chwili myśleć o szkolę. Nią zacznę się zapewne martwić dopiero w niedzielę wieczorek. A co tam! Ferie są, jest pięknie.

W zeszłym roku przez cały "feriowy" pobyt było piękne, cieplutkie słońce, widoki były niesamowite i naprawdę było cieplutko! Jednego dnia, z mamą zrobiłyśmy sobie spacer na Słowację, przeszłyśmy parę dobrych kilometrów. Ale było bardzo przyjemnie- słońce, lekki mrozik. Pięknie! Doszłyśmy do maleńkiej, słowackiej wioski. Kupiłyśmy obowiązkowo lentylki i wypiłyśmy na w spółkę piwo :)

niedziela, 19 lutego 2012

takie tam przemyślenia

Mam ochotę płakać. Wszystko, w życiu jest takie ulotne, w każdej chwili może zniknąć jakby tego nie było. O wszystko ciągle trzeba walczyć, bić się, bronić... bo jak spoczniesz na laurach to ani się obejrzysz, a już tego nie ma. To jest męczące. Mam dopiero 17 lat a już zaczynam mówić: "Fajnie było być dzieckiem" itd. Tymczasem to, co jest teraz to zapewne jedynie rozgrzewka przez światem i życiem dorosłego człowieka. Szczerze mówiąc, trochę mnie to przeraża, skoro teraz już nie jest lekko. Co zatem będzie potem? Wiem, jeszcze nie czas się tym martwić. Jeszcze liceum, studia... Ale nie da się uniknąć tego rodzaju myśli. One co jakiś czas pukają do mojej głowy. Nie- nie pukają. One się dobiją i wyważają drzwi, robią zamieszanie i mętlik. 
To takie moje mało głębokie wynurzenia z dzisiejszego wieczoru. Taki mam teraz nastrój. Mam nadzieję, że jutro już minie. W ramach relaksu zaś, idę oglądać moich kochanych Chirurgów.

środa, 15 lutego 2012

Ferie

Mamy więc te upragnione dwa wolne tygodnie, które mijają zbyt szybko. Zrobiła się niezła zima. Najpierw były straszne mrozy, teraz są zamiecie i dużo, naprawdę dużo śniegu za oknem. Ferie zaczęłam od koncertu Hey. Mam kolejny autograf mojej kochanej Kasi. Wymieniłam z nią parę zdań, było miło. Sam koncert był jak każdy poprzedni, niesamowity, cudowny, piękny. Nosowska to moje guru. Katarzyna Nosowska is my only lesbian love. Od tego czasu minęło już 5 dni i ja już się martwię, że za szybko się te nasze ferie skończą. Ale cieszmy się chociaż tymi dwoma tygodniami, zawsze to dwa tygodnie na odrobinę wytchnienia.
Za tydzień jadę do Zakopanego- narty, łyżwy, wycieczki i te sprawy : )


Nasza relacja się oziębia, nie ma co tego ukrywać. Nie dogadujemy się tak, jak dawniej. I ja tylko mam nadzieję, że to już tak nie na zawsze. Boję się, że będzie gorzej, że nie damy rady i to wszystko pryśnie.


Miłych Ferii!!!

środa, 8 lutego 2012

nie ma to tamto

Tyle planów, że aż mi się nie mieści w głowie, tyle miłych rzeczy w tym roku mnie spotka.


koniec marca- nowa osóbka w rodzinie.
początek maja- Hiszpania, mam tylko nadzieję, że to wypali.
początek czerwca- weekend w Gdańsku.
lipiec- cały miesiąc we Francji


Nudzić się nie będę. Bardzo chcę już lato <3

wtorek, 7 lutego 2012

kolos

Uczę się cały dzień na kolosa, czyli mój ukochany, comiesięczny, trzygodzinny test z hiszpańskiego. Mam wrażenie, że i tak nic nie umiem albo o czymś zapomniałam, pominęłam. Słówek do wkucia jest około 800 jeśli, by policzyć. Ale miejmy nadzieję, że dobrze mi pójdzie! Choć ja już się denerwuję i to źle na mnie zły wpływ.


Pozdrawiam tych, co utrudniają sobie i innym życie na każdym kroku. Kocham WAS :*


czasem wydaje mi się, że jestem nic nie warta.

poniedziałek, 6 lutego 2012

czy coś w ogóle na tym świecie trwa wiecznie?

Nie, wcale nie jest dobrze. Sypie się. Jeśli tak dalej pójdzie to będę mogła powiedzieć, że uczucie na całe życie.. że coś takiego nie istnieje. Po prostu.
Mam wrażenie, że już nigdy nie wrócimy do tego, co było przedtem.
Amen.


W środę kolos. Napieprzam z wkuwaniem słówek, zasad, czasowników nieregularnych w czas. indefinido i tak mi mija dzień. Czekam na ferie, czekam na Hiszpanię o ile w końcu tam pojedziemy, bo wszystko się sprzymierza przeciwko temu no i na miesiąc jako wolontariuszka we Francji czekam! Jestem ciekawa jak to będzie..


Ale najbardziej, najbardziej to czekam na narodziny mojej bratanicy kochanej <3 A to już za niecałe 2 miesiące ;)

tak od urodzenia

Dlaczego ja się tak wszystkiego boję?! Dajcie mi człowieka, cudotwórce, który pomoże mi się z tego wyleczyć!
Przecież to jest cholernie uciążliwe. Podjęcie jakiejkolwiek decyzji jest dla mnie problemem, wszystkim się martwię na zapas... jak ja sobie w życiu poradzę?!


Za 4 dni ferie <3 <3 <3 To jest ewidentnie powód do cieszenie mordki! I Hey i Nosowska! 

czwartek, 2 lutego 2012

brak energii

Mam wielki, wielki kryzys. Wraz ze zbliżającymi się feriami, moja energia do nauki, szkoły, wstawania rano ulatuje. Siedzę w szkole, myślami jestem zupełnie gdzie indziej, nie ogarniam niczego i nawet nie próbuję tego zmienić.