czwartek, 15 września 2011

fuck and smile


Coraz bliżej jesień, normalnie czuć ją w powietrzu. Jak sobie myślę o tym chłodzie, ciemności rano i popołudniu, szarości i tym wszystkim to aż mnie ciarki przechodzą- wieczne lato byłoby spełnieniem marzeń.

Ale co tam, cieszmy się ostatkami lata i polską, złotą jesienią póki można! Najbliższe dni, tygodnie zapowiadają się w sumie bardzo miło (no, pomijając to, że w szkole słyszy się o kolejnych i kolejnych kartkówkach). Ale niedługo już oglądanie filmu z warsztatów, wielkie gotowanie z R. i B, premierowe odcinki Glee i Chirurgów, wycieczka integracyjna. To będzie fajna jesień, yes yes yes : ))

środa, 7 września 2011

VI LO

Z dnia na dzień coraz bardziej lubię swoją nową szkołę. Tak się jej bałam, słyszałam pogłoski, że to okropnie "lanserska" szkoła. Owszem, długo w niej nie jestem, bo tylko 4 dni, ale do tej pory nie spotkałam ani z żadnym chamstwem, ani tępieniem pierwszoklasistów, a jeśli chodzi o "lanserów" to może i widziałam parę tak odstrzelonych dziewczyn jakby były na imprezie, a nie w szkole, ale tak naprawdę w czym mi one przeszkadzają? 


Mam bardzo fajne i sympatyczne nauczycielki od hiszpańskiego, śmiesznego wychowawcę, ciekawego księdza i całkiem w porządku kobiety od polskiego i matematyki. Państwo profesorowie- nie mogę się przyzwyczaić. Naprawdę jestem zadowolona. 


Klasa też jest w porządku. 39 osób trudno jest ogarnąć, ale z czasem może uda mi się poznać każdego choć troszkę lepiej. Grunt, że kojarzę już wszystkich po imionach i nazwiskach. W każdym razie ludzie wydają się sympatyczni, serio.

Oby tak dalej, oby nic nie zmąciło mojego dobrego obrazu VI. Fajnie jest i jestem pozytywnie nastawiona!

niedziela, 4 września 2011

motywacja

Przede wszystkim szkoła, czyli intensywna nauka hiszpańskiego itd., potem robienie kartek do sprzedania, prowadzenia facebook'owej strony Taty, czytanie, czytanie, zbieranie pieniędzy na aparat fotograficzny, integrowanie się z nową klasą, staranie się być bardziej i bardziej obowiązkową, pracowitą, uporządkowaną, pracowanie nad charakterem i wiarą, spędzanie weekendów i wolnych chwil w fajny i pożyteczny sposób, nauka szycia i znalezienie może jakiś zajęć dodatkowych, rozwijanie gry na pianinie- to są moje jakże liczne plany na jesień. Jesień ta ma być nienudna, intensywna, pracowita, pozytywna. Tego oczekuję, przede wszystkim od siebie, bo to ode mnie w głównej mierze zależy. Wszystko to trza zrealizować. Jak nie wszystko, to resztę później. Nie chcę spędzać tyle czasu przed kompem, chcę robić dużo dla siebie, dla innych. Rozwijać się itd! Ile razy to już mówiłam, ile razy planowałam? Nie zliczy się tego na palcach wszystkich moich kończyn. 
Ale mam motywację, będę się jej kurczowo trzymać. Nie dam jej uciec, ulotnić się, zniknąć. Ona będzie ze mną, w końcu żyję się tylko raz.



Dziś pierwsza rocznica ślubu mojego brata i Ani : )

piątek, 2 września 2011

de mis viajes

Bardzo chcę podróżować. Co chwilę do mojej bardzo długiej listy miejsc, które chciałabym poznać, dochodzą kolejne i kolejne... Wierzę, że kiedyś wszystkie je lub przynajmniej dużą część odwiedzę... : )

Hiszpania

Piękne, hiszpańskie wybrzeże.

                                                               Urocze uliczki w Barcelonie

Sevilla.

Paryż

Wieża Eiffla.

Sekwana.


Greckie wyspy

Te widoki...

Cudo!

... i moje ukochane, białe domki.

Marzenia, marzenia...
do spełnienia.


A liceum jest spoko na razie!