niedziela, 26 grudnia 2010

przeminęło z wiatrem

 

I minęły święta tak szybko jak zawsze...
Śnieg wrócił, hurra...
Czy ten Mikołaj na zdjęciu nie jest czasem przerażający ?
Chodzi za mną cały czas praca z historii, nie chcę mi się.
Chciałabym mieć tygrysa. Są piękne.
Świąteczne ciasteczka i pierniczki obróciły się w proch.
Wkurza mnie proboszcz w moim kościele. Bardzo. A jutro przychodzi po kolędzie.
Chcę już Sylwestra.

sobota, 25 grudnia 2010

jesteśmy zamiarem bożym

"Nikt z nas nie urodził się przypadkowo. Każdy z nas jest zamiarem bożym"- 25 grudnia, kościół św.Idziego przy ulicy Grodzkiej, ksiądz Tomasz. Chyba jedne z najpiękniejszych słów, które słyszałam w życiu.


Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi,
Wstańcie pasterze, Bóg się wam rodzi!
Czym prędzej się wybierajcie,
Do Betlejem pospieszajcie, przywitać Pana.

Poszli, znaleźli Dzieciątko w żłobie
Wszystkimi znaki danymi sobie.
Jako Bogu cześć Mu dali,
A witając zawołali z wielkiej radości.

piątek, 24 grudnia 2010

Kolęda, kolęda

I Wigilia za nami. Było miło i przyjemnie oprócz paru momentów w trakcie których pewne osoby mnie zirytowały. Jak zwykle były to te same osoby- babcia i wujek. Ale to tylko małe epizodziki i ogólnie było fajnie:) Żarcie dobre, choinka piękna, życzenia miłe. Tylko śniegu brak mi za oknem, no. 


Jednak w tym wszystkim chyba zapomina się, że to święto religijne. 
Nie mówię o moim domu. Mówię o ludziach, świecie. Wszędzie tylko mnóstwo Mikołajów i reklam pod tytułem "Świetny prezent dla żony/dziecka/ciotki". I przyznam się, ja też chyba głównie traktuję ten czas jako okazję do spędzenia wspólnego czasu, odpoczynku, prezentów i w ogóle. 


Ale co tam. Choinka napełnia ciepłem cały dom, WESOŁYCH ŚWIĄT!

sobota, 18 grudnia 2010

Oczarowana

Drugi koncert Hey i jeszcze lepszy od pierwszego. Było tak niesamowicie, że nie da się tego opisać słowami. Po prostu magia, którą trzeba przeżyć. Nie zapomnę łez Kasi po 'sto lat' i w czasie piosenki "List", kiedy zobaczyła jak bardzo ludzie ją kochają i jej słów na zakończenie koncertu "Długo będę pamiętać ten koncert i opowiem o nim wszystkim znajomym". Nie zapomnę skakania przy ostrych piosenkach i bujania się przy tych bardziej spokojnych. Nie zapomnę "No dziękujemy bardzo" po każdym kawałku i przemów Kasi. Nie zapomnę tej całej atmosfery koncertowej. Nie zapomnę krótkiej wymiany zdań z nią i przytulenia się do niej. To było wszystko cudowne.

Kocham Kasię. Kocham Hey. Kocham ich muzykę.

Podziwiam Nosowską za to, co robi. Że robi to, co kocha i żyję tym. I cieszy się tym. Doszła do takiego momentu, że ludzie naprawdę ją uwielbiają, szanują i niezwykle cenią. Pod tym względem jest dla mnie wielkim autorytetem. Poza tym jest świetną osobą- sympatyczną, uroczą, wesoła i ciepła i cholernie utalentowaną.

I czekam na następny koncert. Za rok w grudniu.
KOCHAM <3

środa, 15 grudnia 2010

Leci czas, leci.

Trzeba się wziąć do roboty. Wziąć się w garść. I powalczyć o swoje. Żeby potem nie było płaczu i zgrzytania zębów. Tak. To taki plan.
Nie rezygnuj z marzeń, nigdy nie wiesz, kiedy okażą się potrzebne. 

 Czekoladek z kalendarzu adwentowym coraz mniej :)

niedziela, 12 grudnia 2010

Ridiculous Thoughts

Ludzie, oj ludziska. Mdli mnie na myśl o tym, że jutro do szkoły muszę iść. Po prostu mam tak serdecznie dość tego miejsca, jak jeszcze nigdy. Mam serdecznie dość chłopaków z mojej klasy, którzy biorą chleb ze stołówki po czym się nim rzucają jak debile.

Najchętniej bym pojechałam na długie wakacje, najlepiej w podróż dookoła świata. Wczoraj oglądałam film "Chociaż goni nas czas". Opowiadał o dwóch mężczyznach, chorych na raka, którym już nie wiele czasu pozostało. Mając tą świadomość postanowili jak to się mówi "poszaleć" jeszcze i wykorzystać czas, który im został. Zrobili listę rzeczy, które muszę zrobić i miejsc, które muszą zobaczyć. Swój plan wtoczyli w życie i już wkrótce urwali się ze szpitali. Udali się w długą podróż, byli w wielu niesamowitych miejscach. Jak pięknie jest tak żyć, nie? Cholernie mi się marzy taka podróż! Oczywiście nie w takich okolicznościach jak w tym filmie.

W każdym razie mogłabym teraz choć na tydzień wyjechać gdzieś z dala od Krakowa i zimy. Znowu zrobiła się odwilż i jest brzydko. Pomódlmy się o śnieg, który uczyni świat jaśniejszym i przyjaźniejszym.

Czeka mnie wyjątkowo miły tydzień. W szkole prawie żadnych sprawdzianów, tylko to zebranie, ale na szczęście oceny są przyzwoite.. We wtorek teatr, w piątek HEY ! <3<3<3  Będzie cudnie, ja już to wiem :)

No a to zdjęcie kocham i Ciebie też  ;*

środa, 8 grudnia 2010

Huśtawka

Nienawidzę swoich zmiennych nastrojów, to jest okropne, a ja nad tym nie panuję, no. Jest tak, mam świetny humor, wszystko jest dobrze, wszystko jest cacy, ale nagle ni stąd, ni zowąd, nawet nie wiem z jakiego powodu cały dobry humor znika. I wtedy wszystko jest bez sensu, wszystko mnie wkurza. Nie wiem sama jak ja bym z taką osobą wytrzymała. To jest męczące pewnie nie tylko dla mnie. Muszę nad tym popracować. Czekam i żyję teraz już tylko koncertem i świętami. Mam już tak cholernie dość szkoły. Nawet nie chodzi tu o naukę, to swoją drogą, ale mam totalnie dość samej szkoły- ludzi, tego ryku i hałasu, nauczycieli, stresu, patrzenia na A,A,J. Chciałabym takie dłuugie wakacje. Wiem, że to śmieszne, bo szkoła to nic strasznego, że ludzie pracuję i nawet nie mają wakacji i jest dużo ciężej. A, nie ma co filozofować. Będzie wolne. Odpoczniemy i będzie lepiej :)


Love hides in the strangest places.
Love hides in familiar faces.
Love comes when you least expect it.
Love hides in narrow corners.
Love comes to those who seek it.
Love hides inside the rainbow.
Love hides in molecular structures.
Love is the answer.

 a teraz idę czytać Pana Tadeusza.

środa, 1 grudnia 2010

śnieżna pustynia.

I nastała prawdziwa, sroga zima. Śnieg i zadyma, temperatura sporo ponieżej zera, odmarzają palce, nosy i wszystko, co tylko choć trochę wystaję spod czapki czy szalika. Nie powiem, żeby to było zbyt przyjemne, ale zima ma swój klimat, a powrót do ciepłego domku, chwila, kiedy pijesz ciepła herbatkę jest bezcenna. Poza tym jak pogoda się usatbilizuje są sanki, narty, bałwany i wiele przyjemności. Więc nie narzekajmy.
Dziś z Nadią byłyśmy świadkami dość nieprzyjemnej sytauacji na przystanku autobusowym. Nie do końca wiem jak to się zaczęło, ale było tak chyba, że pewnie starszy pan zwrócił uwagę młodemu facetowi, żeby nie palił na przystanku. Trzeba przyznać, bardzo odważny pan i miał święta rację. Ale ten facet tak na to zareagował jakby został śmiertelnie obrażony. Zaczął wyzywać tego pana, czynić jakieś żałosne uwagi na jego temat. Już wtedy sytuacja nie była zbyt przyjemna. Nawet nasza pani od chemii coś tam powiedziała, by poprzeć tego starszego pana. Gościu nadal się nie uspokoił i dalej bezpodstawnie atakował chamsko. Gdy już wsiadłyśmy do autobusu jeszcze zanim odjechałyśmy widziałayśmy jak ten facet rzuca się na tego pana i go wywraca, po czym wyrzuca mu coś (coś, co ten pan trzymał w ręce) daleko gdzieś tam. Ludzie chyba zareagowali na szczęście. Mam nadzieje, że temu panu nic się nie stało, a ten facet za to odpokutuje. Po prostu nie wiem skad się biorą tacy ludzie. Zero szacuynku i tyle agresji! Po prostu płakać się chcę! Nie mam słów na takich ludzi! Idiota, jebak, sku******, żałosny palant. No nie da się opisać.
Tak swoją drogą nadal się nie mogę doczekać świąt, koncertu i zakupów. A to wszystko już tak niedługo!

wtorek, 23 listopada 2010

NO BOYS, NO PROBLEMS.

Dobrze mieć wszelkie konkursy z głowy. Jakoś od razu tak lżej na sercu. 

Ludzie są dziwnie, serio. Niektórzy księża też są dziwnie. Chciałabym, żeby u mnie w parafii był taki ksiądz Grześ, taki ksiądz Leszek... Z nimi się ta pogadać. Nie mówię, że mój ksiądz jest niefajny, bo jest bardzo miły i tak dalej, ale ma strasznie tradycjonalne podejście w każdej kwestii, to ciut denerwuję. W każdym razie wiem, że od dziś muszę już chodzić na każde spotkanie, inaczej nie będę miała Cecylia na trzecie już w tym roku.

Chwilowo jest wyznawcą słów "NO BOYS, NO PROBLEMS",  bo wiecie jest mi dobrze. Oczywiście, marzy mi się jakiś świetny facet, niemalże idealny, ale na to przyjdzie czas później. Są ważniejsze sprawy niż to.

Naprawdę ostatnio, choć nie dzieje się w moim życiu nic szczególnego, naprawdę jest dobrze.

niedziela, 7 listopada 2010

Pozytywny burdel w mej głowie.

No, coraz bliżej zimy i nawet się tak nie martwię. Nie, żebym tęskniła za śniegiem.. ani za zimnem, przeciwnie jak sobie myślę, to brrr, chcę już lato, ale... Ale grudzień niesie ze sobą wiele przyjemności. Po pierwsze mikołaj i te sprawy, po drugie przedświąteczne zakupy, na które szczerze mówiąc nie mam kasy, ale one muszą być, bo ja je strasznie, strasznie lubię, no ;) Po trzecie 17 grudnia będzie koncert Hey. Hurra, hurra, hurra ! Jupi, jupi, jupi ! To będzie kolejne niesamowite przeżycie, tak jak w zeszłym roku. Tamten koncert był cudowny, ten pewnie będzie tak samo wspaniały. I walić to, że będzie tam A, A i K. Mam to gdzieś. Będę ja, Nadia, moja siostra i może ktoś jeszcze ;) Po czwarte będę święta, kocham święta, nie mogę się doczekać. Po piąte później będzie tyyydzień wolnego ! :) Po szóste zaś na sam koniec Sylwester, który jak na razie zapowiada się super. Także jest sześć powodów, dla których chcę grudzień! Ogólnie jest pozytywnie, czuję to. Choć mózg mi się dziś zresetował od namiaru nazwisk, dat, skrótów, strajków, propagand, postulatów i PRL- taa, konkurs z historii. No ale co ? Trzeba się brać na nowo do roboty. Dobranoc ;)

wtorek, 2 listopada 2010

Przejrzałam na oczy.

Dziś nie jestem radosna, dziś jestem wściekła. Wiem już, ile znaczą słowa pewnych osób. Wiem, na kogo liczyć mogę, na kogo nie. Wiem, że ma dość patrzenia na pewne na twarze. Wystarczy mi ich widok w szkole, ale one muszę być wszędzie, cholera ! Kurde, wiedziałam, że już nie będzie tak samo, ale że aż tak. Daj spokój już.
Po niej się spodziewałam. Ale o nim myślałam, że jest inny. Trudno, w każdym razie przejrzałam już na oczy. Sory, że ze mną nie da się pogadać. Niektórzy umieją ze mną pogadać. To wszystko jest przykre. Ale już mi przeszło, powoli zaczynam mieć to gdzieś. W końcu ona jest tylko wredna, a on tylko zwykłym kwiatem, którego jest pół świata.

środa, 27 października 2010

Żyjemy!

Nastała jesień. Jak wychodzę do szkoły jest zimno, wracam też już jest zimno. Żyć się nie da. Chcę słoneczko. Jestem zmarzluch i nie wytrzymam 5 miesięcy zimy, bo przecież tyle średnio trwa zima w Polsce. Hm, to może przeprowadzimy się do Włoch ? Jeszcze tylko długi czwartek, piątek i weekend. Ten zapowiada się wyjątkowo fajnie. Piątek po południo wolontariat u Ewy i Sebastiana, w sobotę występ gospel ze szkołą i może jakaś nocka z Nadziulkiem mym, a w niedziele kolejny występ gospel z chórem Grodzka. Więc będzie to gospelowy weekend. I poniedziałek wolny, jak miło. A pan K. to dupek jak cała reszta, a myślałam, że jest inny, no. To znaczy, ja rozumiem, że można się zakochać w innej osobie, ale skoro to nastąpiło TAK szybko to ciężko nadal wierzyć w to wszystko, co mówił. No cóż, mam złamane serduszko i nie mam ochoty patrzeć na niego i panią A. na każdej przerwie. Niestety jestem skazana. Fuck. Dobra, miałam o nim nie pisać. Dziś tylko wyjątkowo i już kończę, bo to jest dupek i mówie mu "Pieprz się!". W końcu za 8 miesięcy już go nie będę oglądać. I bardzo się cieszę :) Jak na dziś koniec zamieszania. Jak to mówi Nadia jest tyle powodów do radości. Natomiast na ostatniej próbie Paulina powiedziała, żebyśmy się cieszyli, że dziś wstaliśmy i ŻYJEMY ! Tak, więc ja się cieszę, bo mam czym, nie? Mam super, kochaną rodzinę. Kochana przyjaciółkę. I wszyscy oni są zdrowi i w ogóle. Urodziłam się w Polsce,a nie w Afryce i nie muszę pracować, żeby przeżyć kolejny dzień tak jak afrykańskie dzieci (dzisiaj pani na WOS-ie czytała nam taki artykuł na ten temat. Mocny). Mam dach na głową, jedzenie, wszystko,co jest mi potrzebne. Co roku jeżdżę na wakacje. Więc mam za co dziękować :) Tylko jeszcze chcę iść do liceum...  Nie mogę się doczekać chwili, kiedy otrzymam świadectwo ukończenia gimnazjum i będę mogła powiedzieć "Wreszcie!" 

Zakochałam się strasznie w The Doors, są świetni! <3                 


czwartek, 21 października 2010

Optymistycznie.

Chwila jak ta
Zdarza się raz
Dogonię Cię
szybki jak wiatr
nie tracąc tchu
Z miłości do gwiazd
Bo chwila jak ta
zdarza się raz
Oj, wesoły dziś dzień, napawający optymizmem :)
Lubię to zdjęcie, jest takie mrauu, takie dzikie wręcz, hahahah.
Jest dobrze. Dzięki za dziś <3 Hyymm, pachonka ! ;p
Uodporniłam się, dumna jestem. Tak ma być. AMEN.

środa, 20 października 2010

Mój świat potrzebuję psychologa.

Damy radę ! Kochana, damy radę ! Mam jakieś takie dobre przeczucia. Mam dobry humor i myślę, że może być dobrze jak tylko się człowiek postara i coś z siebie da a nie będzie siedział jak ten kołek bezczynnie. Właśnie to zaczynam w sobie zmieniać. Myślę, że się uda ;) Także no, lubię mieć taki humor ! I cieszę się, że do pewnych spraw nabrałam dystansu, bez tego bym umarła. Dziś na WOS-ie było wesoło. Miałyśmy z dziewczynami fazę, zwaną totalna głupawa. W takich chwilach chciałabym wyjść swojego ciała i popatrzeć z boku jak wygląda nasze zachowanie. Z pewnością pomyślałabym "Jej, co za idiotki!" ;D No cóż, bywa. Każdy się czasem dziwnie zachowuje... Niektórzy chowają się wtedy w szafie i wołają "Mamo, porwali mnie kosmici!". Nie wiem , co lepsze:)
Także ogólnie wesoły dzień, lubię takie dni. Trzeba jakoś rozweselić świat, gdy jest tak ponuro na polu, nie ?!

Speak to me my Father
In a small voice 
Reaching all my tears and sorrows
Hear me when I cry my Father
Hear my when I cry

wtorek, 19 października 2010

Lubię ten stan.




Cisza, ja i czas !
Jak sobie tak myślę, że jeszcze zostało całe osiem długich miesięcy szkoły to płakać mi się chcę, serio. Nie wiem czy wytrwam do końca, biorąc pod uwagę ile mam zajęć. Buuu, 2 ze sprawdziany z matematyki, mama mnie zabije. Ja chcę do 6 LO, muszę się postarać zatem. Może jednak zacznę się zastanawiać nad jakimś ciekawym technikum ;D Nie, nie, nie, poradzę sobie ! Na pocieszenie mam zawsze 67% :)
No i dziś nie mogłam iść na gospel, a tak bym chciała, no ! Ale nie, muszę chodzić na głupie spotkania do bierzmowania. Taa, i ksiądz dziś zasugerował, że nie jestem ani trochę pobożna. Skąd on może to wiedzieć?!
Poszłabym sobie na ciuchy. Och, jak bym sobie poszła ;D To moje uzależnienie, sposób na odreagowanie ;D
Dobra, teraz jeszcze chemia przede mną. A teraz jeszcze chemia przede mną.

sobota, 16 października 2010

I believe in God.

Więc BEZGRANICZNA RADOŚĆ ZAWSZE I WSZĘDZIE ! Postanowiłam skończyć z użalaniem się, rozpaczaniem, płakaniem, smuceniem. Chcę się cieszyć, radować, mieć nadzieję i ogólnie pozytywnie myśleć, nie poddawać się. To nie łatwe, nieraz będzie mi się nie udawać, wiem. Ale próbować warto. Po dzisiejszym dniu jestem zwłaszcza napełniona radością, ciepłem. Tak się ciesze, że kiedyś tam moja mama zaczęła chodzić na chór gospel, że jakiś czas temu od niej dowiedziałam się o warsztatach w Skawinie i na nie poszłam razem z Nadią, że później zaczęłam chodzić na chór Grodzka, no i na koniec jeszcze gospel w szkole. Bujam się ciągle w rytmie gospel i jestem happy, że dzięki temu poznałam tylu wspaniałych ludzi. I po takim miłym spotkaniu jak dziś jestem w stanie uwierzyć we wszystko i wierzę, że wszystko jest możliwe i takie tam. Alleluja po prostu !