wtorek, 23 listopada 2010

NO BOYS, NO PROBLEMS.

Dobrze mieć wszelkie konkursy z głowy. Jakoś od razu tak lżej na sercu. 

Ludzie są dziwnie, serio. Niektórzy księża też są dziwnie. Chciałabym, żeby u mnie w parafii był taki ksiądz Grześ, taki ksiądz Leszek... Z nimi się ta pogadać. Nie mówię, że mój ksiądz jest niefajny, bo jest bardzo miły i tak dalej, ale ma strasznie tradycjonalne podejście w każdej kwestii, to ciut denerwuję. W każdym razie wiem, że od dziś muszę już chodzić na każde spotkanie, inaczej nie będę miała Cecylia na trzecie już w tym roku.

Chwilowo jest wyznawcą słów "NO BOYS, NO PROBLEMS",  bo wiecie jest mi dobrze. Oczywiście, marzy mi się jakiś świetny facet, niemalże idealny, ale na to przyjdzie czas później. Są ważniejsze sprawy niż to.

Naprawdę ostatnio, choć nie dzieje się w moim życiu nic szczególnego, naprawdę jest dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz