niedziela, 7 listopada 2010

Pozytywny burdel w mej głowie.

No, coraz bliżej zimy i nawet się tak nie martwię. Nie, żebym tęskniła za śniegiem.. ani za zimnem, przeciwnie jak sobie myślę, to brrr, chcę już lato, ale... Ale grudzień niesie ze sobą wiele przyjemności. Po pierwsze mikołaj i te sprawy, po drugie przedświąteczne zakupy, na które szczerze mówiąc nie mam kasy, ale one muszą być, bo ja je strasznie, strasznie lubię, no ;) Po trzecie 17 grudnia będzie koncert Hey. Hurra, hurra, hurra ! Jupi, jupi, jupi ! To będzie kolejne niesamowite przeżycie, tak jak w zeszłym roku. Tamten koncert był cudowny, ten pewnie będzie tak samo wspaniały. I walić to, że będzie tam A, A i K. Mam to gdzieś. Będę ja, Nadia, moja siostra i może ktoś jeszcze ;) Po czwarte będę święta, kocham święta, nie mogę się doczekać. Po piąte później będzie tyyydzień wolnego ! :) Po szóste zaś na sam koniec Sylwester, który jak na razie zapowiada się super. Także jest sześć powodów, dla których chcę grudzień! Ogólnie jest pozytywnie, czuję to. Choć mózg mi się dziś zresetował od namiaru nazwisk, dat, skrótów, strajków, propagand, postulatów i PRL- taa, konkurs z historii. No ale co ? Trzeba się brać na nowo do roboty. Dobranoc ;)

1 komentarz: