środa, 7 września 2011

VI LO

Z dnia na dzień coraz bardziej lubię swoją nową szkołę. Tak się jej bałam, słyszałam pogłoski, że to okropnie "lanserska" szkoła. Owszem, długo w niej nie jestem, bo tylko 4 dni, ale do tej pory nie spotkałam ani z żadnym chamstwem, ani tępieniem pierwszoklasistów, a jeśli chodzi o "lanserów" to może i widziałam parę tak odstrzelonych dziewczyn jakby były na imprezie, a nie w szkole, ale tak naprawdę w czym mi one przeszkadzają? 


Mam bardzo fajne i sympatyczne nauczycielki od hiszpańskiego, śmiesznego wychowawcę, ciekawego księdza i całkiem w porządku kobiety od polskiego i matematyki. Państwo profesorowie- nie mogę się przyzwyczaić. Naprawdę jestem zadowolona. 


Klasa też jest w porządku. 39 osób trudno jest ogarnąć, ale z czasem może uda mi się poznać każdego choć troszkę lepiej. Grunt, że kojarzę już wszystkich po imionach i nazwiskach. W każdym razie ludzie wydają się sympatyczni, serio.

Oby tak dalej, oby nic nie zmąciło mojego dobrego obrazu VI. Fajnie jest i jestem pozytywnie nastawiona!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz