sobota, 12 lutego 2011

nocny pociąg do snu, nocny pociąg do marzeń

To był miły dzień. Jakiś taki napawający optymizmem. Nie wiem nawet czemu. Był zwyczajny. Zwyczajne odwiedziny babci. Zwyczajna wycieczka pttk. Zwyczajny obiad w rodzinnym gronie. Zwyczajne pisanie pracy. Zwyczajne siedzenie na kompie. Zwyczajna sobota.

Jednak. Szczęśliwa jestem. Tak po prostu. Jeszcze tylko trochę więcej wiary i optymizmu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz