wtorek, 8 listopada 2011

serce pojemne niczym przedwojenna wanna

Jestem cholernym leniem! W dodatku nie znam żadnego sposobu, żeby się z tego lenia wyleczyć, pozbyć się go wreszcie. Precz leniu! Nie słucha mnie.
Ciągle ponoszę konsekwencję tej mojej okropnej wady, ale nawet to nic nie daję.
Lecz trzeba coś z tym zrobić, nie chcę, żeby się tą wiecznie za mną ciągnęło.


Za mną bardzo miły weekend. Kazimierz z Nadią i Karolą oraz bardzo udane nabo. Coś, co zobaczyłam w czasie nabo dało mi wiele do myślenia. Przede wszystkim to, że moje życie jest naprawdę spoko w porównaniu z innymi. Nie mam żadnych wielkich problemów, wielkich dramatów i powinnam to jak najbardziej docenić. Poza tym otacza mnie wiele ludzi, których kocham, lubię i którzy to kochają i lubią mnie. Dobrze jest mieć tego świadomość.


W czwartek wyjeżdżam do Poronina, w góry. Kocham góry i bardzo się cieszę, że oderwę się na cztery dni od rzeczywistości, szkoły i miasta. Już sie nie mogę doczekać! Moja rzeczywistość to teraz przede wszystkim szkoła i hiszpański, który towarzyszy mi każdego dnia, osiemnaście godzin w szkole i jeszcze dodatkowe popołudniami. Ale nie narzekam, hiszpański mi się naprawdę podoba i cieszę się, że się go uczę i to jeszcze w taki sposób, który gwarantuje mi znajomość tegoż języka na bardzo wysokim poziomie po czterech latach, jeśli się do nauki przyłożę. Poza tym mam bardzo fajne cztery nauczycielki od hiszpańskiego! W liceum poznałam parę miłych osób, z którymi mam dobry kontakt, więc naprawdę nie narzekam! Bałam się, że nie odnajdę się w nowej szkole i klasie, a jednak nie było to aż tak trudne. Wszystko jest okej.


W czwartek w góry!Jeeeest!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz